Witkacy w Białymstoku, fot. Jerzy Doroszkiewicz
Muzeum Podlaskie w Białymstoku przypomina o swojej wyjątkowej kolekcji dzieł Stanisława Ignacego Witkiewicza. Po gruntownej konserwacji do publicznej prezentacji wróciły dwa unikatowe pastele: „Sabat czarownic” oraz „Wizja fantastyczna”. To dzieła, które przez lata pozostawały w ukryciu ze względu na swój stan zachowania, a dziś stanowią dumę białostockich zbiorów.
Prace Witkacego nie są nowością w stolicy Podlasia – ich historia w tym miejscu sięga kilkudziesięciu lat.
– Prace Witkacego od lat 70. XX wieku są w zbiorach Muzeum Podlaskiego w Białymstoku – mówi Monika Samsel-Niewiarowska z Działu Sztuki Muzeum. Instytucja posiada nie tylko najbardziej rozpoznawalne dzieła artysty, ale także te z mniej oczywistych etapów jego drogi twórczej.
– Mamy więcej prac Stanisława Ignacego Witkiewicza, syna, bo czasami jest mylony z ojcem z początków jego twórczości – dodaje Samsel-Niewiarowska.
Ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem intensywnych prac nad przywróceniem blasku dwóm pastelom, z których jeden pochodzi z 1917, a drugi z 1939 roku. Proces ten odbywał się w nowej siedzibie konserwatorskiej w Choroszczy.
– Zaczęliśmy od dokładnego obejrzenia, zbadania, co tam dolega tym pracom. Następnie został opracowany plan konserwacji zakładający minimalną ingerencję, tak żeby nie ingerować w tkankę dzieła, w oryginał, który jest taki ważny, stworzony przez artystę – mówi Ewa Siemieniako z Działu Konserwacji Zabytków Muzeum Podlaskiego.
Eksperci skupili się przede wszystkim na estetyce i bezpieczeństwie obiektów.
– Skupiliśmy się na naprawie uszkodzeń mechanicznych, uzupełnieniu ubytków – mówi Siemieniako. – Ubytki zostały scalone ze względu na to, żeby odbiór dzieła był łagodniejszy i nie rzucały się te naprawy w oczy.
Dzięki tym działaniom prace, które wcześniej nie mogły być wypożyczane nawet do Muzeum Narodowego w Warszawie, odzyskały wystawienniczą sprawność. Choć odnowione dzieła wzbudzają zachwyt, ich prezentacja jest ograniczona czasowo ze względu na specyfikę techniki.
– Pastele wrócą do magazynu, nie możemy ich narażać non stop na światło dzienne – mówi Monika Samsel-Niewiarowska.
Na co dzień zwiedzający mogą podziwiać popularny autoportret artysty, który znajduje się na wystawie stałej. To właśnie na nim można dostrzec charakterystyczne dla Witkacego kody.
– Witkacy wymyślił sobie taki sposób zapisu. Tutaj mamy „NP1” – „nie piłem jeden dzień”, bo czasami oznaczał, pod wpływem czego był, kiedy malował dany obraz, pracę lub rysował – dodaje Samsel-Niewiarowska.
Muzeum Podlaskie zapowiada jednak, że to nie koniec niespodzianek dla miłośników sztuki. W magazynach znajdują się kolejne cenne obiekty, w tym szkicownik ojca Witkacego oraz dzieła takich artystek jak Olga Boznańska czy Anna Bilińska-Bohdanowiczowa.
Posłuchaj:
(jd)



