Powrót do szkolnych rytuałów zbiega się z powrotem intensywnego sezonu premier, a spośród licznych nowości wyróżniamy nowe single Queens of the Stone Age, legendarnego Petera Hammilla i łódzkiego zespołu Hedone. Przedpremierowo słuchamy też debiutanckiej płyty zespołu cafetrauma.
Queens of The Stone Age – Insignificant Other
Queens of the Stone Age od zawsze pozostają wyjątkowo magnetycznym zespołem. Nie chodzi tylko o brzmienie, ale także o ich ducha. Są prowokacyjni: nie boją się zagłębiać w to, co mroczne, seksualne, surrealistyczne i absurdalne. To sztuka, która w równym stopniu jest agresywna i uwodzicielska, a nigdy nie było to bardziej widoczne niż na nowym albumie zespołu, Perfecth, za którego produkcję odpowiadają Josh Homme i basista Michael Shuman. Premiera już 30 października w Matador Records.
Wraz z zapowiedzią ukazał się kolejny nowy utwór QOTSA zatytułowany „Insignificant Other”. Opublikowany singiel to drugie z zaledwie dwóch podejść, które uchwyciło kwintet grający swobodnie i bez zahamowań, pozostawiający sobie nawzajem przestrzeń i reagujący na siebie w trakcie gry. „To piosenka o dystansie” – mówi Josh. „O tym, jak ktoś może być całym twoim światem, a potem po prostu zniknąć. I o dziwnym poczuciu dezorientacji, kiedy to właśnie ciebie to spotyka”.
Peter Hammill – Heavy Weather
Ikona rocka progresywnego i legendarny wokalista Van Der Graaf Generator zapowiedział swój pierwszy od pięciu lat solowy album. „Tears In Time” ukaże się 25 września. Znajdzie się na nim m.in. utwór „Heavy Weather”, będący kolejną zapowiedzią wydawnictwa.
Hammill przyznaje, że materiał dojrzewał przez wiele lat – niektóre piosenki zaczął tworzyć już w 1991 roku. Jak mówi, mimo szerokiego wachlarza stylistycznego całość tworzy spójną opowieść, a on sam wciąż cieszy się z tego, że nowe utwory przychodzą mu do głowy. Co ważne dla polskich fanów, już 27 września, zaledwie dwa dni po premierze albumu, Peter Hammill wystąpi w warszawskim klubie Palladium.
Hedone – Nie mogę ci nic powiedzieć
„Nie mogę ci nic powiedzieć” zapowiada nowy projekt wydawniczy łódzkiej grupy Hedone. Zespół pracuje nad cyklem czterech stylistycznie zróżnicowanych EP-ek. Utwory będą publikowane stopniowo, w nieoczywistej kolejności, by ostatecznie złożyć się na materiał planowany do wydania na podwójnym albumie winylowym.
W nagraniu udział wzięli wyjątkowi goście związani z łódzką sceną alternatywną i punkrockową. Po raz kolejny z Hedone współpracował Paweł „Guma” Gumola z zespołu Moskwa, który zaśpiewał w chórkach. Na saksofonie i wokalu usłyszeć można Ziemka Kosmowskiego, a skład gości uzupełniają Marcin Pryt i Monika Rakieta, znani z zespołów 19 Wiosen i Maszynowa.
Nowy singiel jest także symbolicznym hołdem dla łódzkiej sceny punkrockowej. Jego premiera zbiega się z obchodami 50-lecia narodzin punk rocka, podkreślając znaczenie artystów, którzy od lat współtworzą niezależną kulturę muzyczną. – Bardzo się cieszę, że udało się zaprosić do współpracy tak znakomitych muzyków. To artyści, których nie tylko bardzo szanuję za ich dorobek, ale również od lat cenię jako przyjaciół – mówi Maciej Werk, lider Hedone.
Za miks singla po raz kolejny odpowiada Marcin Bors, który tym razem zagrał również na gitarze basowej. Skład instrumentalistów uzupełniają Tomek „Mechu” Wojciechowski (gitara) oraz Olek Orłowski (perkusja).
Płyta tygodnia: cafetrauma – Jaka piękna katastrofa
Już w najbliższy piątek 4 września ukaże się debiutancki album zespołu cafetrauma. To zwycięzcy ubiegłorocznych Wielkopolskich Rytmów Młodych, którzy dzięki temu sukcesowi zagwarantowali sobie występ na dużej scenie w Jarocinie.
„JAKA PIĘKNA KATASTROFA” to opowieść o zmianach. O gniewie, bólu, pustce i nieustannej pogoni za czymś, co miało przynieść ukojenie, a pozostawia jedynie niedosyt. To zapis wewnętrznej drogi, na której kolejne doświadczenia zmieniają nie tylko sposób patrzenia na świat, ale przede wszystkim hierarchię wartości.
Album został ułożony jak zamknięta historia. Rozpoczyna się utworami pełnymi agresji, pychy i bezkompromisowej szczerości, a z każdą kolejną kompozycją odsłania coraz więcej ciszy, refleksji i duchowej głębi. To stopniowa przemiana – od życia napędzanego tanim impulsem do odnajdywania pokoju, którego wcześniej nie sposób było dostrzec. Nie dzieje się to w jednym momencie, lecz utwór po utworze, słowo po słowie.
Muzycznie cafetrauma prowadzi słuchacza przez ten proces bez kompromisów. Ciężkie riffy, surowa sekcja rytmiczna i bezpośrednie teksty z czasem ustępują miejsca bardziej przestrzennym aranżacjom i kontemplacji, tworząc spójną opowieść, której finał nadaje nowe znaczenie wszystkiemu, co wydarzyło się wcześniej.
To nie jest płyta o znalezieniu prostych odpowiedzi. To płyta o tym, że czasem dopiero ból pozwala zobaczyć to, co naprawdę ma wartość. Że największe katastrofy nie zawsze kończą historię – czasem są początkiem zupełnie nowego życia.



