Inside Seaside 2026: od psychodelii po post-punk. Na te koncerty czekamy najbardziej

Psychodeliczne rytuały, garażowe gitary i alternatywa bez gatunkowych granic. 13 i 14 listopada Gdańsk ponownie stanie się miejscem spotkań fanów muzyki podczas Inside Seaside. Sprawdźcie, które koncerty szczególnie polecamy Waszej uwadze!

Goat – psychodeliczny rytuał z Korpilombolo

Zamaskowany szwedzki kolektyw Goat od lat wymyka się prostym klasyfikacjom. Ich muzyka łączy psychodelicznego rocka z afrobeatowymi rytmami, krautrockiem, anatolijskim funkiem i inspiracjami czerpanymi z różnych zakątków świata. Zamiast klasycznych piosenkowych struktur dostajemy hipnotyczne motywy, transowe rytmy i gitarowe partie, które potrafią przenieść słuchacza w zupełnie inny wymiar.

Równie intrygująca jak sama muzyka jest historia zespołu. Według legendy budowanej przez muzyków Goat wywodzi się z Korpilombolo, niewielkiej miejscowości na północy Szwecji. To właśnie tam miała rozwijać się tajemnicza tradycja rytualnej muzyki, przekazywanej przez kolejne pokolenia. Ile w tej opowieści prawdy, a ile świadomie tworzonej mitologii? Zespół nie spieszy się z wyjaśnieniami, a anonimowość i sceniczne maski tylko wzmacniają aurę tajemnicy.

GOAT ma już za sobą występ w Polsce na katowickim OFF Festivalu w 2013 roku, ale tegoroczny koncert będzie ich pierwszym od lat i pierwszym od czasu, gdy zdobyli naprawdę dużą rozpoznawalność. Warto potraktować go jako okazję do sprawdzenia na żywo jednego z bardziej nieprzewidywalnych projektów współczesnej psychodelii.

 

Editors – brytyjska alternatywa w najlepszym wydaniu

Jeśli chodzi o gitarowe punkty programu, trudno pominąć Editors. Brytyjska formacja od lat łączy post-punkową surowość z melodyjnością, elektroniką i charakterystycznym, mrocznym klimatem. Utwory takie jak „Magazine” czy „Forgiveness” na stałe wpisały się w repertuar współczesnej alternatywy i doskonale znacie je z naszej anteny.

Muzyka zespołu potrafi być jednocześnie przebojowa i pełna napięcia. Wyraziste partie gitarowe, chłodne syntezatory oraz głęboki wokal Toma Smitha tworzą brzmienie, które trudno pomylić z innym wykonawcą. Editors to propozycja dla tych, którzy cenią rockową energię, ale nie potrzebują nieustannego hałasu, by poczuć koncertową intensywność.

Występ grupy w Gdańsku będzie dobrym punktem programu dla fanów brytyjskiego grania, zarówno tych, którzy znają zespół od lat, jak i słuchaczy dopiero odkrywających jego twórczość.

 

Hinds – garażowy rock z Madrytu

Hinds to propozycja dla tych, którzy cenią gitarowe granie bez nadmiernego wygładzania. Hiszpańska formacja wyrosła z niezależnej sceny Madrytu, łącząc garażowy rock z chwytliwymi melodiami i swobodą charakterystyczną dla indie rocka. Ich muzyka nie próbuje być perfekcyjna w każdym detalu – i właśnie w tej niedoskonałości tkwi sporo jej uroku.

Dziewczyny stawiają na bezpośredniość, spontaniczność i piosenki, które najlepiej sprawdzają się w koncertowej atmosferze. Zespół zdobył międzynarodowe uznanie, występując na ważnych festiwalach i rozwijając własne podejście do gitarowego grania. W Gdańsku będzie okazja przekonać się, jak ich garażowa energia sprawdza się na żywo.

 

Maruja – kiedy post-punk spotyka jazz

Maruja pokazuje, że współczesna muzyka gitarowa nie musi wybierać między punkową energią a instrumentalną złożonością. Brytyjska formacja łączy post-punk, jazzowe improwizacje i momentami niemal transową intensywność. Ich utwory potrafią przechodzić od oszczędnych motywów do gęstych, hałaśliwych kulminacji, nie zawsze podążając w oczywistym kierunku.

To muzyka pełna napięcia, w której równie ważne jak gitary są rytm, saksofon i swoboda improwizacji. Maruja potrafi zabrzmieć surowo i bezkompromisowo, a jednocześnie pozostawić dużo miejsca na rozwój instrumentalnych pomysłów. Dla słuchaczy, którzy lubią odkrywać mniej oczywiste oblicza rocka, będzie to jeden z ciekawszych punktów programu. Dla fanów starego, dobrego King Crimson – pozycja obowiązkowa!

 

Kneecap – hip-hop dla fanów bezkompromisowego grania

Kneecap nie jest zespołem rockowym, ale pominięcie go w zestawieniu byłoby sporym błędem. Irlandzkie trio z Belfastu łączy hip-hop z punkową energią, prowokacyjnym humorem i politycznym komentarzem. Rapowanie po irlandzku stanowi ważną część ich tożsamości, a twórczość grupy od początku wymyka się grzecznym, łatwym do zaakceptowania schematom.

Kneecap trafia również do publiczności ceniącej bezkompromisowe gitarowe granie. Liczą się tu intensywność, buntownicza postawa i bezpośredni przekaz – elementy, które od dekad łączą różne odłamy alternatywnej sceny. Ich obecność na Inside Seaside przypomina, że punkowy etos nie musi oznaczać gitar w każdym utworze, a muzyczna niepokorność przybiera dziś wiele form.

 

Hermanos Gutiérrez – dwie gitary i filmowy klimat

Hermanos Gutiérrez to szwajcarski duet braci Alejandro i Estevana Gutiérrezów, który buduje swoją muzykę przede wszystkim na dialogu dwóch gitar. Ich instrumentalne kompozycje przywołują skojarzenia z muzyką filmową, pustynnymi krajobrazami i klasycznymi westernami. Słychać w nich również wpływy latynoskich brzmień, surf rocka i ambientu.

Oszczędne aranżacje pozwalają wybrzmieć każdemu detalowi, a gitarowe melodie budują atmosferę bez konieczności sięgania po wokal czy rozbudowane partie perkusji. To inna odsłona muzyki gitarowej niż w przypadku Editors czy Hinds, ale właśnie dlatego warto uwzględnić duet w festiwalowym planie.

 

Polska scena nie powiedziała ostatniego słowa

Wśród zagranicznych wykonawców warto znaleźć czas również na rodzimą scenę. Voo Voo od ponad czterech dekad rozwija własny język muzyczny, w którym rock swobodnie spotyka się z jazzem, folkiem i improwizacją.

AcidSitter to propozycja dla miłośników psychodelii, garażowej energii i gitarowych odlotów. Podobną propozycją będzie doskonale Wam znany z naszej anteny łódzki zespół Snakes Snakes Snakes. Z kolei Ciśnienie łączy industrialno-metalową intensywność z rozbudowanymi, instrumentalnymi formami, w których ważne są dynamika, nastrój i stopniowo budowane kulminacje. Każdy z tych projektów reprezentuje inne podejście do muzyki, ale wszystkie pokazują, że rodzima scena alternatywna ma sporo do zaoferowania.

 

Dwa dni i wiele muzycznych kierunków

Inside Seaside nie jest festiwalem wyłącznie rockowym. W programie tegorocznej edycji znalazły się również m.in. The Streets i Jessie Ware, a obok nich szeroka reprezentacja polskiej sceny alternatywnej. To właśnie różnorodność sprawia, że obok koncertów dużych nazwisk można odkrywać mniej oczywiste projekty i brzmienia wymykające się prostym podziałom. Jeśli nie mieliście dotychczas pomysłu na długi listopadowy weekend, mamy nadzieję, że nasz przewodnik pomógł Wam podjąć jedyny słuszny wybór. Do zobaczenia pod sceną!

(kk)

 

ReklamaMery Spolsky

Nadawcą programu jest