Archiwa tagu: Żubroffka

Żubroffka, czyli perły i wieprze. Relacja z otwarcia

Można by pomyśleć, że w ciemnym kinie, po kryjomu, ocieramy łzy. Trochę z bólu. Kode9 zaczął tak, że świszczało w uszach, łomotało w potylicę, kręciło w żołądku. Nie wiadomo, czy skupić się na bicie (biciu?), czy na czarno-białym obrazie, co tam się na przeciwko poruszał nieco konwulsyjnie, nieco bezładnie. Po kilku minutach jednak, gdy mózg zrezygnował z dopasowywania muzyki do filmu, uspokajały się neurony. Robiło się coraz ciekawiej z minuty na minutę, bo taki jest Hitchcock. Ponieważ nigdy nie kręciły mnie, proszę wybaczyć, “Ptaki”, miałam mieszane uczucia, co do “Szantażu”. Kocham “Okno na podwórze”, lubię “Zawrót głowy”, ale niemy film z 1929 napawa niepewnością. O, ja człowiek małej wiary! Film jest absolutnie fascynujący i nawet dudnienie w uszach nie mogło tego zepsuć. Kode9 pewnie jest boski. Jest na pewno, ale jeśli każemy mu grać do Hitchcocka… Hmmm…
Kurtyna.
Milczenia.
Nie pamiętam jednak, czy kiedykolwiek byłam usatysfakcjonowana filmem z muzyką na żywo. Jestem widzem prostej konstrukcji, muzyka ma podkreślać obraz. Cóż za uwłaczające ograniczenie! Z drugiej jednak strony te hipnotyczne pętle, sample, trąbki i naiwne wokale, zupłenie oderwane od filmy , grające sobie tam bez uzasadnienia, nadały “Szantażowi” pewnego niepokoju i abrakadabry. Teraz, gdy myślę o tym filmie jestem w stanie uwierzyć, że wszystko było na swoim miejscu. Nóż i diament. Ten pierwszy istotną rolę pełnił w “Szantażu”, by pojawić się znowu w Midnight Shorts. A diamentem, jak się okazuje jest sam festiwal. Pozostańmy przy tej jubilerskiej retoryce i jeśli perłą był “Szantaż” to miał miejsce przed wieprzem. Midnight Shorts, które kazały tłumom z Forum wędrować do Zmiany Klimatu. Tam uraczono publikę blokiem krótkich filmów, które przekraczają granice dobrego smaku, sensu, absurdu i jakie nie tylko. Dla widzów o mocnych nerwach i olbrzymim dystansie. Może tym razem nie było pereł i diamentów na miarę “Pięści Jezusa”, morderczych choinek, czy takichże sklepowych wózków, ale short o konsekwencjach niesystematyczności w kupowaniu mleka do domu, kolaż o “lśnieniu fast foodów”, czy potwornie dobre fellatio w wykonaniu maszkary Gwillowa na długo zostaną w naszej pamięci.

Tymczasem pokazy konkursowe trwają, koncerty, panele dyskusyjne i wszystko co najlepsze dzieje się na Waszych oczach w Białymstoku. W weekend, gdy multipleksy nie proponują do popcornu żadnych filmów i to za pół ceny! co się szumnie zowie Świętem Kina, mamy prawdziwe święto. Za darmo filmy ambitne, offowe, dziwne i dużo. Bo krótkie.

 

Paula Wakuluk

Kino Oddycha na Żubroffce: start z kopyta

Najprzyjemniejsze w grudniu są święta. Boże Narodzenie pod koniec i Żubroffka na początku. Święto kina krótkometrażowego i muzyki, zwykle jeśli nie alternatywnej to i tak niekoniecznie popularnej. Zatem święto białostockich hipsterów, a ponieważ takich w mieście jest czterech, to po prostu święto kulturoholików. Tych, którzy nałogowo zażywają każdego wydarzenia noszącego znamiona kulturalnego ale też tych, którzy selekcjonują i delektują się wyszukanym smakiem.

Po pierwsze filmy. Krótki metraż dlatego jest genialny, bo jest krótki. Niejeden pełnometrażowy film powinien ograniczyć się do 15 minut, a być może nawet większość. Niejeden krótki metraż powinien mieć swoje pełne rozwinięcie. W przypadku krótkiego metrażu za każdym razem widz jest usatysfakcjonowany: jeśli film był świetny- czuje niedosyt, jeśli zły – nie ma poczucia straconego czasu i kasy. Tylko, że na Żubroffce nie ma złych filmów. No dobrze są.

Wczoraj były, o godzinie 23 w Zmianie Klimatu zaczęły się tak zwane midnighty, czyli pokaz filmów klasy.. och już nawet nie B. Znawcy mawiają, że X, Y i Z. Późnym wieczorem z telewizora wychodzą różowe misie mordercy, gdy zamykają dyskonty, wózki sklepowe zaczynają krwawą zemstę na gatunku ludzkim, a w brzuchu wyrastają dynie i duchy. To jest kino dla prawdziwych koneserów i tych, których nie obrzydza najtańsze gore i fiksacja na stadium analnym.

Muzyk! Wczoraj zespół Mum zawiesił poprzeczkę, którą będą starały się podtrzymywać kolejni wieczorni żubroffkowi wykonawcy. Dzisiaj o 22 rozpocznie się Music Video – nowy konkurs klipów, co oznacza najbardziej skondensowaną istotę Żubroffki – muzyka i film jednocześnie i jeszcze w konkursie, w ktróym jurorami jesteśmy my, widzowie. A po wszystkim zagra JAAA! O ja, ale będzie.

 

Smaki Żubroffki nie są dla wszystkich, ale każdy może odnaleźć tu swój ulubiony. Dość rzec, że już jutro w Gwincie Żubroffka serwuje śniadanie. Od 11.00. Do zobaczenia!

timothy