Archiwa tagu: paula wakuluk

Byle jaki pociąg do “Trainspotting 2” – recenzja Pauli Wakuluk

Dobra, Dany Boyle jest sentymentalny, chciałby odzyskać uczucie pierwszorazowości, czyli cofa się o te 20 lat, przypomina sobie, jak smakowało za pierwszym razem “Trainspotting” i próbuje odtworzyć ten strzał. I strzela. W dziesiątkę, jak złoto!

Znalezione obrazy dla zapytania trainspotting 2

Nie, nic nie smakuje, jak za pierwszym razem. Mam wrażenie, że panowie od “Trainspotting 2” dobrze to wiedzą i mają pełną świadomość swoich opatrzonych gąb i gąbczastych  ramion. Chłoną za to swoją przebytą młodość i zioną nowym życiem. Uczepiła się  widownia i wierni, że uczepił się Boyle jedynki, stępionej brzytwy, że nostalgia, że “choose powrót”, że pointa jedynki poszła na marne, a 20 lat poszło w proch, w prochy. A wcale że nie. T2 jest oddzielnym filmem, bez ambicji kultowości, bez pretensji do tronu! Dobrym, świetnym, mądrym i z tym kampowym cięciem, z tym video-rozmachem, błyskawiczną akcją i błyskotliwym morałem. Albo moralnym niepokojem. Proszę przestać powtarzać, że akcja filmu rozpoczyna się w tym samym miejscu, że zastaliśmy koleżków na starych śmieciach, nie! Oni zostali przyłapani w tym samym miejscu! Ponieważ tak się złożyło, że Renton wrócił do miasta, Begbie wyskoczył z więzienia, SickBoy wciąż tu jest, choć trochę na uboczu, a Spud też jeszcze się nie zaćpał, ale o mały włos. Tak się złożyło i to spotkanie po latach, to jest historia, którą warto wzbogacić szczyptą efedryny i rozpuścić w żyłach uzależnionych od “Trainspottingu” dzieciaków. Dla tych, którzy jako nastolatkowie nigdy niczego podobnego nie widzieli i, którzy do dziś wierzą, że heroina jest lepsza niż orgazm.

Znalezione obrazy dla zapytania trainspotting

Dzisiejsi 30 i 40 latkowie, co u was? Przyszliście do kina? I co tam macie? Zostały wam po młodości: facebook na co dzień, kino i balet na mieście w weekend, wolne na święta i wakacje, jak Bóg da w lipcu? Nie macie (już) rodziny, nie macie (telefonu do) rodziców, nie macie pieniędzy, nie macie przyjaciół. Rozejrzyjcie się wokół. T2 przypomina, że nie macie życia: chose life. Wybraliście źle, daliście się nabrać. Popadliście w konsumpcję pustki, robicie to samo, co ćpuny z brudnych mieszkań, tylko, że w czystych, macie tyle samo, tylko czujecie się lepsi.  Jedyne, co wam zostało, to wspomnienia, atrapa młodości w wysportowanym ciele, bo każą wam biegać przecież maratony, to biegacie, choose maraton. Choose life, fasada fantazji, powrót do przeszłości, permanentne dążenie do przeszłości w permanentnej ucieczce od dojrzałości. Nie macie wrażenia, że Boyle na haczyk nabił naszą próżność? Przypomniał “Trainspotting” po 20 latach i wszyscy poszliśmy, jak stado owiec, żeby poczuć się znów jak po pierwszym strzale. A figa! Było minęło, nie ma. Było trzeba korzystać, gdy trwało, skończyło się, skoczyliście z niczym. Nara.

Podobny obraz

Ale dopiero, gdy oddzielimy od siebie te dwa filmy na dwie kreseczki, to mamy komplet. Dwójka kopie tak samo, jak jedynka, tylko nie po twarzy, a po mózgu. Pomyśl, choose myślenie. Włącz myślenie, zaszczep w sobie pożądanie mądrości, bo życie cię wystawi. Już wystawiło. T2 jest świetny bo ma szkocki akcent, dowcipne dialogi i najzabawniejszą scenę Anno Domini 2017 (na karaoke uśmiałam się do łez, gorąco polecam). Wolałabym, żeby Rentona zadźgał Begbie na przykład, a Bułgarka przepadła (świetna postać rozgrywająca relacje Sick Boya i Rentona), ale rozwiązanie filmu jest zupełnie nie po mojej myśli oraz jest słabe w związku z tym. Nieprawdziwe, skończenie naciągane i niesensacyjne. Szkoda, ale może takie jest życie. Choose T2.

 

Paula Wakuluk

Luty Maj Love, czyli o miłości w filmach nie o miłości – Paula Wakuluk

 

10 typów miłości w filmach nie o miłości

Znalezione obrazy dla zapytania romeo i julia

  1. Trzeba zacząć od Romeo i Julii Baza Luhrmana, który jest filmem w dużej mierze i filmem nie tylko o miłości, ale o Miłości nawet. Dlaczego “para kochanków przez gwiazdy przeklęta” stanowi kanwę, niewyczerpalne źródło, oś kolejnych obracających się wokół młodzieńczeńczej buntowniczej miłości historii? Czy miłość tych dwojga z niezmienną siłą rozpala wyobraźnię ludzką od pół tysiąca lat przez biblijny motyw zakazanego owocu? Myślę, że nie (w szkole już miałabym dwóję): Romeo i Julia zakochali się w sobie nie wiedząc przecież, że pochodzą ze zwaśnionych rodów. Nie buntowali się przeciw rodzicom, marzyli by zakończyć ten spór tą swoją nagłą miłością. To nie zakazany owoc wygonił ich z raju tylko miłość właśnie, dla której gotowi byli nie tylko umrzeć nawet dzisiaj, ale przede wszystkim być ze sobą do końca życia. Spotkali się, powzdychali do Księżyca i zdecydowali przytomnie, że oto czas na ślub. Romeo porzucił wszystko, w co wierzył, co dotąd poznał, o czym wiedział i od teraz liczyła się tylko Julia. Kobieta, która kochała, jak żadna w historii literatury (i filmu co za tym idzie): “Daj mi Romea, a po jego zgonie, rozsyp go w gwiazdki, a niebo zapłonie tak, że się cały świat w tobie zakocha i czci odmówi Słońcu”. Znalezione obrazy dla zapytania piku
  2. W poszukiwaniu miłości nieskalanej trzeba przemierzyć tysiące kilometrów taśmy filmowej, bo kino, a później literatura, tak zwana sztuka współczesna, popkultura nie uznają dziś już splotu dusz. Mają się splatać ciała, a nie jakieś niewidzialne energie, nawet nie neurony. Znalazłam “Dumę i Uprzedzenie” Joe Wright i bollywoodzkie “Piku”. Oba łączy spokój uniesienia, subtelność rozciągania serdecznej nici  pomiędzy kobietą, a mężczyzną. To nawet Romeo i Julia się pocałowali! Elizabeth i Piku były rozważne, ale też szalenie romantyczne właśnie dlatego, że posługując się współczesną nomenklaturą, nie były łatwe. Być może nieco poza kontrolą, może wbrew sobie, a może podświadomie dążyły do wypełnienia pewnej, nieznanej dzisiejszym dziewczętom zasady: najpierw mnie pokochaj. Staroświeckie, zobacz moją nagą duszę, zanim odważę się pokazać ci ciało. Dorzucam do tych idealizmów Trinity i Neo (chociaż nie jestem pewna, że ona nie poleciała na jego status Wybrańca) oraz bajkowy motyw pocałunku wracającego życie z “Matrixa” Znalezione obrazy dla zapytania tylko kochankowie przeżyją
  3. I żyli długo i szczęśliwie. Czy to zdanie wciąż zamyka bajki? Czy w czasach, gdy co czwarte małżeństwo się rozwodzi, stało się nadużyciem i usunięto je przez wzgląd na poprawność polityczną (sic)? Najczęściej rozwodzimy się po 9 latach małżeństwa, podobnie często po 4 latach. Wypadamy bladziutko na tle pokolenia naszych heroicznych rodziców, ale spójrzcie na naszych dziadków albo na Adama i Eve z “Tylko kochankowie przeżyją” Jima Jarmuscha. Oni są ze sobą przynajmniej od 500 lat, a może dłużej i wciąż kochają się do szaleństwa. Dlatego przeżyli. Czyli dlaczego? Co trzeba zrobić, żeby kochać się przez całe wieki? Spełnianie swoich marzeń, nawet jeśli to wiąże się z chwilową rozłąką z drugą połówką oraz transfuzja krwi,  w tym przypadku były szalenie pomocne. Co jeszcze czyni związek szczęśliwym? Jim Jarmusch ponownie nadciąga z pomocą w “Patersonie”. Codziennie wracasz do tej samej dziewczyny, w tym samym domu i o tej samej godzinie wyprowadzasz tego samego psa? Pamiętaj, że na każde z tych rutynowych działań, składa się z elementów, które nigdy wcześniej się nie powtórzyły, a jeśli chcesz, odnajdziesz piękno w pudełku zapałek. Tak się robi “długo i szczęśliwie”Znalezione obrazy dla zapytania once
  4. Ile razy w życiu można się zakochać? Odpowiedź jest w tytule filmu “Once”. Słowa piosenek, które ona śpiewała, jego muzyka, poezja, taka chwila w życiu… Jej mąż został w kraju, gdy ona jest tutaj, na emigracji samotna i poznaje kogoś… Okej, fascynacja. Ale czy to znaczy, że przestała kochać swojego, najwspanialszego na świecie… do dziś, męża? Jedni mówią, że gdy zakochałeś się w kimś innym, natychmiast przestałeś kochać tego pierwszego. Odwiedził cię przypadkowy gość, piękny umysł, który ma z Twoim moc elementów wspólnych, gdy mąż, z którym masz dwoje dzieci, powiedział, że cię kocha tylko raz w życiu, na waszym ślubie. Jest miły i dobry, ale ten który teraz zaprząta twoje myśli, jest TYM JEDYNYM. “Co się wydarzyło w Madison Couty” i pytanie, które nigdy nie znajdzie odpowiedzi: co wybrać. Bezpieczeństwo, wierność i wiadomą, czy spróbować rozwiązać kolejne równanie w szale namiętności. Niektórzy wybierają oba: odchodzą i wracają.Znalezione obrazy dla zapytania closer quotes
  5. Albo po prostu zdradzają, co jest najpopularniejszą opcją rzeczywistości, ale w kinie jest już trochę passe. W ekranizacji pasjonującego dramatu Patricka Marbera “Closer” piękne twarze Roberts, Portman, Lawa i Owena odbijają nasze oblicza, jak lustra. Przypadkowe spotkanie na ulicy zaprowadziło was do wspólnego mieszkania. Ona, inspirujący duch o różowych włosach dorabia w kawiarni, on, neurotyk i poeta pisze debiutancką książkę. Gdy robi zdjęcie na okładkę, zakochuje się w pięknej dojrzałością pani fotograf. Też od pierwszego wejrzenia. Czy ona powie o romansie mężowi, który właśnie wrócił z delegacji, gdzie przespał się z prostytutką? Czy on zemści się na nim, idąc do łóżka z jego różowowłosą? Czy informowanie o zdradzie partnera wynika z miłości do niego, czy miłości do siebie? Patologiczne rozgrywki, chore powroty, beznadziejna miłość w doskonałym wydaniu Mike’a Nicholsa. Ale to tylko delikatny przedsmak, prawdziwej patologii miłości w kinie. CDN

 

Paula Wakuluk

Fot. Mat. Prasowe

“La la Land”, czyli Do re Miłość.

la-la-land-quad-posterWszystkie zachwyty, które padły pod adresem “La la Land” i wszystkie Złote Globy są słuszne. Każde westchnienie, każda chwila zadumy, każda łza i każdy szeroki uśmiech na widok kolorowego kadru, w którym młodzi ludzie postanowili wytańczyć siebie, są nieuniknione. Pewnie trudno w to uwierzyć, ale wszystko, co zobaczycie w tym filmie już kiedyś widzieliście, jeśli nie w kinie, to w swoim życiu, bo życie to film, prawda? Każdy z nas kiedyś wyśpiewał swoje szczęście i wyskakał swoją złość. Sebastian (Ryan Gosling zwykle pociąga kobiety w otchłań namiętności, tym razem gra Miłość, co zdaje się trudniejsze, szczególnie gdy aparycja nie ułatwia odgrywania roli poczciwego, biednego jak mysz, zdolnego klawiszowca) i Mia (Emma Stone jest tu najbardziej niezwykłą dziewczyną z sąsiedztwa tej dekady)  nie zrobili niczego, czego my byśmy nie zrobili. Nie mówcie, że nie zatańczyłybyście z koleżankami, wybierając się na prywatkę, mierząc sukienki i śpiewając do szczotki! I, że nie wystepowalibyście swojej frustracji, kiedy podryw nie działa.  Stara dobra szkoła musicalu, stare filmy na starych kliszach, historia stara, jak świat, czyli licząca dokładnie tyle samo lat, co miłość.

Podobny obraz

To wszystko dzieje się dziś na Brooklinie, w Białymstoku i w Hollywood. Te same marzenia, te same tęsknoty, te same językowe cierpkie wycieczki w stronę uciekającej sympatii  i to samo pokonywanie muru na skrzydłach miłości, co u Szekspira 400 lat temu. Codziennie, teraz też, jutro i wczoraj. Damien Chazelle napisał i wyreżyserował film z tą wiedzą, bez pretensji i dezyderat pokazał jak pięknie wyglądamy, kiedy idziemy per aspera ad astra. Gdy cały świat kręci się wokół nas i podmuchem białej sukni, w lekkim walcu wyznaczamy sobie ścieżkę do nieba pełnego spełnionych marzeń. Obiecuję Wam, że nie odkryjecie tu ani Ameryki, ani nawet Hollywoodu, przypomnicie sobie co najwyżej najlepsze chwile kina, do których twórcy powrócili z taką subtelnością i czułością, a zarazem inteligencją i równowagą że wszystkie fajne chłopaki po kryjomu też będą ocierały łzy.

Podobny obraz

Pewnie wiecie, że to film o marzycielach.  Ale to nie jest ckliwa historia miłosna ani afirmacyjna nowela rodem z podręcznika o tym, jak to wytrwałość i wiara prowadzą  prosto do celu. To też nie jest traktat o tym, że droga jest celem ani bajka o pogoni za białym króliczkiem. To są najbarwniejsze skrawki naszego życia, z których możemy uszyć sobie sukienkę, czy krawat, założyć albo zdjąć buty, otworzyć usta i zaśpiewać, tupać nogami i zatańczyć. To jest balsam na nową rzeczywistość cyników i wata cukrowa dla zakochanych, to jest czerwony balonik samotników i lemoniada koneserów ciężkiego kina i apologetów uzasadnionych trudów życia. To jest najpiękniejsze, co zobaczycie w kinie w tym roku, tylko dlatego, że życie jest piękne, czy wam się to podoba czy nie.

 

Paula Wakuluk

Ranking Najlepszych Filmów 2016

Moi filmowi faworyci minionego roku, w kolejności od ostatnio oglądanych. Gdybym miała wybrać miejsce pierwsze, wybrałabym DiCaprio.

Znalezione obrazy dla zapytania paterson film

  1. PATERSON reż. Jim Jarmush

Wolałabym być rybą. Wolałabym nic nie mówić na temat tego filmu. Wolałabym, żebyście sami zanurzyli się w szarości miasteczka Paterson i sami zdecydowali, dlaczego “nowy dżarmusz” jest taki super. Bo w tym filmie nie ma nic. I to zupełnie nic staje się epicentrum miłości do tego leniwego opowiadania o kierowcy autobusu, który był poetą codzienności. Zupełnie to przegapiłam, być może dlaczego, że robię dokładnie to samo, co Paterson i mogłabym nazywać się, dokładnie jak on: imieniem mojego miasta. Jestem w nim bohaterką mojego życia, piszę każdy krok szorując podeszwą po betonie, zmieniam ułożenie molekułów. Jest twarz, która widzę codziennie jak tylko otworzę oczy i co wieczór, zanim je zamknę, jest szef, ludzie poznani w pracy, przyjaciele i para znajomych, którzy mogą napisać historię na miarę “Romea i Julii”, bo ona wolałaby umrzeć, niż z nim chodzić. Moja głowa nie utknęła w tunelu praca-dom-weekend, ale tych, którzy muszą obrać nowy cel, opuścić strefę komfortu i zdobywać świat, “Paterson” musiał sprowadzić na ziemię. Na ich podłogę i z powrotem na kanapę. Zostań tu, zrób dekoracje i czuj się jeszcze bardziej komfortowo. Szary Człowiek, Kierowca Autobusu jest Samurajem, Przewodnikiem, Nauczycielem, jak zanurzyć podeszwę w betonie, całą stopę, po kostkę, po kolano, a potem zamienić duszność jego cząsteczek w bryzę wodospadu.

Podobny obraz

  1. SŁUŻĄCAreż. Chan Wook Park, mistrz koreańskiego kina zemsty. Daleki Wschód jest jeszcze dalej niż zwykle, choć nisko się kłania Zachodowi, jednocześnie stąpa w tył, zdeformowanymi stopami pokrętnej Koreanki, złodziejki, oszustki. Służąca erotyce i estetyce, tak zatytułowałam moją emocjonalną recenzję tego obrazu z kaligrafowanych kadrów, misternie ułożonych elementów, niczym najbardziej skomplikowane origami. Uwaga, każde powstaje z papieru, co znaczy, że może szybko spłonąć. Ja się palę ze wstydu, gdy widzę, że doskonała opowieść musi się jeszcze rozebrać, żeby przyciągnąć widzów. Podobnie było z “Nimfomanką” Triera. Czuję się zażenowana i nieco obrażona. Piękna konstrukcja fabularna zamienia się w popiół, gdy wielki reżyser marzy o tym, by rzeczy niskie wynieść na piedestał. Przemoc i pornografia mają stać się sztuką. To się nie uda i podobne “Służącej” filmy, zawsze będą na usługach wielkich dzieł. Warto zobaczyć “Służącą” także, by przekonać się, że nie potrzebne seks i przemoc, by stworzyć dzieło mądre i ważne. Przeciwnie, patrz punkt wyżej.

Znalezione obrazy dla zapytania wołyń

  1. WOŁYŃ – reż. Wojtek Smarzowski

To jest film o miłości. Michalina Łabacz, życiowe odkrycie Smarzowskiego, jako zosia, ma przed sobą trudną drogę i pewnie wolałaby umrzeć, niż przeżyć własną śmierć. Być może Bóg był łaskaw, dla tych, którzy zginęli w wołyńskiej rzezi. Ona musi żyć. Podczas tej drogi przez piekło, spłonęła jej dusza, została ludzka powłoka, ciało puste, gdy obok człowieczeństwo obnażone obracało się w proch, co zresztą charakterystyczne dla filmów smarzowskiego. “Pod Mocnym Aniołem”, “Drogówka”, “Wesele”, ludzie to bestie. Wyrywają sobie serca, plują na swoje dusze, pożerają ciała. Smarzowski szukał równowagi, złych początków, szukał przestrzeni w której leży przyczyna. Przyczyna leży w człowieku, który jest złem, nosi w sercu lont nienawiści, który łatwo podpalić mówiąc do… serca. To najpiękniejszy film tego brutlanego psychoanalityka polskiego społeczeństwa i najelpszy polski film 2016 roku.

Znalezione obrazy dla zapytania ostatnia rodzina

  1. OSTATNIA RODZINA – reż. Jan P. Matuszyński

To jest film, o którym mogę powiedzieć, mój ulubiony. Odwrotność obrazów Beksińskiego, brak pomroczności, jasność lekkości codziennego bytu w tęsknocie za niebytem. Wielkie przywiązanie do śmierci, która na obrazach wydawała się być majestatyczna a już na pewno nieprzyjemna, Matuszyński zamienił w groteskę, teatr absurdu. Zdziwaczały nieco Zdzisław Andrzej Seweryn, przeszarżowany Tomasz Dawid Ogrodnik i jeszcze pani Beksińska, romanistka, co studzi trzydziestoletniemu synowi ziemniaki wiatrakiem. Nic tu się nie zgadza, ludzie nie pasują do swoich pasji, zachowania są nie na miejscu, muzyka za wesoła, życie zbyt wilobarwne jak na szarość ówczesnego Służewia Nad Dolinką. Pewnie na dodatek ten film nie ma nic wspólnego z prawdziwymi Beksińskimi. Może i tak, ale co z tego, skoro jest taki dobry?

Znalezione obrazy dla zapytania neon demon

  1. NEON DEMON – reż. Nicolas Winding Refn

Może przez moją słabość do popkultury, kontrkultury i sztuki. Być może Refn produkuje wydmuszki, ale koszyk pełen kraszanek jest piękny bez względu na to czy jajko jest pożywne. Być może nie powiedział nic nowego o świecie, być może wszyscy już wiedzą, że modelki to morderczynie, że ich piękne ciała nie zawierają serc, dusz i umysłów, zupełnie jak te wydmuchane skorupy jaj. Ale są piękne i już. Neony pulsują, muzyka uderza w klatkę piersiową, sypie się brokat, leje się atłas. “Nie zwróciłbyś uwagi na Jesse, gdyby nie była piękna, nie mów, że przyszedłeś tu z nią, bo ma bogate wnętrze”. Najmniej ważne jest niewidoczne dla oczu mówi Refn. To nie jest ostatni krzyk mody, to jest wrzask kina, głośny i nic nie znaczący jak pisał Szekspir, takie jest życie, przechodni półcień, powieść idioty, jeśli skupić się tylko na tym, czego można dotknąć. Jest jednak pewna naiwna metafizyka, która uparcie prowadzi ku refleksji.

Znalezione obrazy dla zapytania bone tomahawk

  1. BONE TOMAHAWK – reż. S. Craig Zachler

Zrobił tylko jeden film w życiu, za to western i to z Kurtem Russellem. A w dodatku horror. Wiemy co się wydarzy i to nas satysfakcjonuje. Znane nam z Dzikiego Zachodu charaktery podążają w przerażającym kierunku skalistej pustyni, która stanie się piątym kowbojem. Śmiałkowie muszą odbić swoich bliskich z rąk Indian, Indian jakich dotąd nie znaliśmy: prymitywnych pożeraczy własnych matek, kaleczących ciężarne żony. Zachler zrobił kino osobliwe, straszne, dobrze znane i zupełnie nowe. Bone Tomahawk to najświeższy powiew w kinie gatunkowym, gdy odradza się stare pod nieznaną dotąd postacią.

Znalezione obrazy dla zapytania deadpool

  1. DEADPOOL – reż. Tim Miller

Czyli film o superbohaterze jeszcze nigdy nie był tak zabawny i dobry zarazem. To najwyższa pora na łupnięcie głową w ścianę i rozkruszenie ramy gatunku superheromovie, zdmuchnięcie hollywoodzkiego nadęcia z blockbusterów. “Deadpool” jest jak Tede polskiego hip-hopu, robi dobry rap, który ma przynieść hajs i o tym właśnie będzie ta piosenka. Tim Miller i scenarzyści mogli nie złapać odpowiedniego dystansu, mogli posunąć się o krok za daleko albo o krocze za daleko, niczym twórcy “Sausage Party”. Ale nie. Wym razem mieliśmy do czynienia ze specjalistami, fachowcami najwyższej próby, którzy złoto zameinili w ołów i przywalili widzom po komiksowych głowach- bang. Miejsce pierwsze w kategorii rozrywka, hit, komercyjna gwiazda! Pycha!

Znalezione obrazy dla zapytania zjawa

  1. ZJAWA – reż. Alejandro González Iñárritu

Żeby nie przedłużać: DiCaprio DiCaprio DiCaprio. Dziękuję. Scena z niedźwiedziem jest najlepszą walką człowieka ze zwierzęciem w historii kina. Jest groza, dramat, horror, thriller i gore. Jest żywioł kontra człowiek, jest pewna przegrana i pewne zwycięstwo. Człowiek przeobrażony w żywioł. Człowiek, który zostaje odarty z wszelkich ograniczeń, posiada siłę niedźwiedzia, gdy być może już pragnie śmierci, a może żyje dla zemsty? Iniaritu nie daje odpowiedzi, nie wiadomo, co sprawiło, że Glass przeżył swoją śmierć i jeszcze kilka kolejnych swoich śmierci. Na Di Caprio patrzy się z podziwem, zrozumieniem i niedowierzaniem. Pojawiły się głosy, że Tom Hardy za rolę Fitzgeralda zasługuje na Oscara bardziej niż DiCaprio. Dementuję, to faktycznie jest jeden z najlepszych dziś aktorów Hollywood, ale przy starszym koledze na planie jest zwyczajnie… młodszym kolegą.

Podobny obraz

  1. LOBSTER – reż. Yorgos Lanthimos, grecki reżyser już raz zafundował nam przechadzkę po zaburzeniach rzeczywistości w filmie “Kieł”. “Lobster” też jest sterylny i idealnie odchylony od normy. Świat w którym ludzie muszą w określonym czasie odnaleźć drugą połówkę, którą odszukają dzięki narzuconemu algorytmowi. W przeciwnym razie zgodnie z rozporządzeniem zostaną zamienieni w zwierzę. Dziwaczne? Tak i raczej nie wizjonerskie. Za to tatusiowaty Colin Farrell w tej osobliwej scenerii i świecie kontrolowanych krzywizn, śpiewający “Where The Wild Roses Grow” daje efekt… homara. Posiłku absurdalnie pożądanego, często traktowany jako ozdoba, bądź symbol luksusu, jest raczej umiarkowanie smaczny. Ale ważne, że homar długo żyje i zachowuje sprawność seksualną do końca życia.

Znalezione obrazy dla zapytania syn szawła

  1. SYN SZAWŁA – reż. László Nemes

Szaweł znalazł sobie sens życia w obozie koncentracyjnym. Brzmi przytłaczająco? I tak też wygląda. Nikt dotąd w ten sposób nie potraktował tematyki Holocaustu w filmie, Laszlo Nemes zabiera nas do zdehumanizowanego świata, w którym kończy się zabawa w “co bym zrobił, gdyby…” oraz “czy oddałbym życie za…”. Rok 2016 nie był łaskawy dla wojennej rzeczywistości, odszedł od patosu i bohaterstwa, pokazał truchło i strach. Tym samym powstaje pierwszy film, który przedstawia żydów i w ogóle ofiary zagłady, jako ludzi, którzy pragnęli przeżyć niejednokrotnie za wszelką cenę. Niejednokrotnie sami stawali się oprawcami. Zauważcie, że w literaturze i kinematografii wola życia nigdy nie dotyczyła Żydów. Do teraz.

 

Paula Wakuluk

Fot. Mat. Prasowe

 

Żubroffka, czyli perły i wieprze. Relacja z otwarcia

Można by pomyśleć, że w ciemnym kinie, po kryjomu, ocieramy łzy. Trochę z bólu. Kode9 zaczął tak, że świszczało w uszach, łomotało w potylicę, kręciło w żołądku. Nie wiadomo, czy skupić się na bicie (biciu?), czy na czarno-białym obrazie, co tam się na przeciwko poruszał nieco konwulsyjnie, nieco bezładnie. Po kilku minutach jednak, gdy mózg zrezygnował z dopasowywania muzyki do filmu, uspokajały się neurony. Robiło się coraz ciekawiej z minuty na minutę, bo taki jest Hitchcock. Ponieważ nigdy nie kręciły mnie, proszę wybaczyć, “Ptaki”, miałam mieszane uczucia, co do “Szantażu”. Kocham “Okno na podwórze”, lubię “Zawrót głowy”, ale niemy film z 1929 napawa niepewnością. O, ja człowiek małej wiary! Film jest absolutnie fascynujący i nawet dudnienie w uszach nie mogło tego zepsuć. Kode9 pewnie jest boski. Jest na pewno, ale jeśli każemy mu grać do Hitchcocka… Hmmm…
Kurtyna.
Milczenia.
Nie pamiętam jednak, czy kiedykolwiek byłam usatysfakcjonowana filmem z muzyką na żywo. Jestem widzem prostej konstrukcji, muzyka ma podkreślać obraz. Cóż za uwłaczające ograniczenie! Z drugiej jednak strony te hipnotyczne pętle, sample, trąbki i naiwne wokale, zupłenie oderwane od filmy , grające sobie tam bez uzasadnienia, nadały “Szantażowi” pewnego niepokoju i abrakadabry. Teraz, gdy myślę o tym filmie jestem w stanie uwierzyć, że wszystko było na swoim miejscu. Nóż i diament. Ten pierwszy istotną rolę pełnił w “Szantażu”, by pojawić się znowu w Midnight Shorts. A diamentem, jak się okazuje jest sam festiwal. Pozostańmy przy tej jubilerskiej retoryce i jeśli perłą był “Szantaż” to miał miejsce przed wieprzem. Midnight Shorts, które kazały tłumom z Forum wędrować do Zmiany Klimatu. Tam uraczono publikę blokiem krótkich filmów, które przekraczają granice dobrego smaku, sensu, absurdu i jakie nie tylko. Dla widzów o mocnych nerwach i olbrzymim dystansie. Może tym razem nie było pereł i diamentów na miarę “Pięści Jezusa”, morderczych choinek, czy takichże sklepowych wózków, ale short o konsekwencjach niesystematyczności w kupowaniu mleka do domu, kolaż o “lśnieniu fast foodów”, czy potwornie dobre fellatio w wykonaniu maszkary Gwillowa na długo zostaną w naszej pamięci.

Tymczasem pokazy konkursowe trwają, koncerty, panele dyskusyjne i wszystko co najlepsze dzieje się na Waszych oczach w Białymstoku. W weekend, gdy multipleksy nie proponują do popcornu żadnych filmów i to za pół ceny! co się szumnie zowie Świętem Kina, mamy prawdziwe święto. Za darmo filmy ambitne, offowe, dziwne i dużo. Bo krótkie.

 

Paula Wakuluk

“Służąca” estetycznej i erotycznej rozkoszy. Recenzja Pauli Wakuluk

O tym, jak nie zrozumiałam “Służącej”

Pociąg filmowy do Japonii, czy Korei jest gwarancją niebezpiecznej acz ekscytującej przeprawy. Od setek lat wybierany przez dziwadła i kurioza, niezmiennie wyczekiwany na oblężonych stacjach przez pasażerów żądnych wiedzy i niepojętych emocji. W ciasnym przedziale, siedzą naprzeciwko siebie, stykając się kolanami Zachód i Orient, patrzą sobie w oczy, milczą. Nie zrozumieją się nigdy, ale mogą się dotykać, próbować, ba! Nawet się w sobie zakochać. Albo uprawiać stosunek, co zdaje się uprawiają twórcy “Służącej”.
Nie odnalazłam w tym filmie tego, co widzą krytycy i recenzenci wszelkiej maści, jurorzy i specjaliści, reżyserzy i Quentin Tarantino. Gdyby Chann-wook Park zatrzymał się po Pierwszej Części swojego dzieła, zamyślił się, chwycił gumkę do ścierania, być może uniknąłby scen, które zamazały obraz. Tymczasem on zafiksował się na zupełnie innej gumce.

Znalezione obrazy dla zapytania ah-ga-ssi
To prawda, ta piękna w odbiorze historia nie jest opowiedziana, ona jest kaligrafowana. Jest misternie złożona, niczym najbardziej skomplikowane orgiami modułowe, element za elementem, zagięcie po zagięciu, formowana w szokującą całość. Z początkiem Drugiej Części otrzymujemy najcenniejszą filmową niespodziankę: wolność analizy poprzednich zdarzeń, przepyszną zamianę ról, odwrócenie perspektywy! Cóż z tego, jeśli po kilku minutach nam się to odbiera. Jakież było moje rozczarowanie, gdy szkatułka okazała się pusta. Wiedziałam już co będzie dalej, zatem cała Druga Część wydała mi się formalnością, a momentami nużącym nadużyciem, gdy zmysłowość i erotyka zamieniła się w perwersje i sprośności. Gdy subtelne obserwacje zamieniły się w chore fantazje niewyżytego dziada, kimkolwiek on jest: wujem, który psychicznie (i fizycznie) maltretuje siostrzenicę, czy Chan-wook Parkiem, który lubi obcinać ludziom kończyny, a i nie pogardzi kazirodztwem, sodomią i sadyzmem. Wybaczcie szczerość, ale nie mam nic przeciw poniewieraniu widza przez Hanekego, gdy psychologiczna męczarnia prowadzi do katharsis. Sprzeciwiam się wykorzystywaniu narzędzi tortur dla efektu oraz siłowemu udowadnianiu, że pornografia, to sztuka.
Już w Pierwszej Części “Służącej” pojawiły się przecież mocne sceny erotyczne wystarczające, żeby uwierzyć w miłość kochanek. Jeśli ktoś próbuje tłumaczyć zwycięstwo uciemiężonej płci pięknej nad patriarchalnym modelem społeczeństwa Korei, łóżkową sceną lesbijską, to jest głupi.
Kolejne łóżkowe ośmiornicze zawijańce były celem samym w sobie. Pozbawionym symboliki i sensu. Sam seks.

Znalezione obrazy dla zapytania ah-ga-ssiTe dwie kobiety, służąca i jej pani nawiązały jedną z piękniejszych filmowych relacji, właśnie dlatego, że na ekranie pokazały uczucie prawdziwe. Nie wolno mi zdradzać fabuły, chociaż sami się przekonacie, że zdrada zdrady, nie jest zdradą. I nie będę więcej opowiadać, dodam tylko, że Tae-ri Kim i Min-hie Kim stworzyły namiętny duet, który przywodzi mi na myśl „Życie Adeli”. Zresztą we francuskiej opowieści młode aktorki też odgrywały wielominutowe sceny cunnilingus i też nieistotne dla całości.
Naiwność Drugiej Części “Służącej”, pustka i desperacja Trzeciej, sprawiły, że pięknie zapowiadający się film okazał się snem zwyrodnialca. I teraz nie dziwi, dlaczego Tarantino odłożył przybory, dlaczego powiedział, że Park nakręcił bardziej tarantinowski od jego wszystkich filmów. Bo Park chwycił sedno, zanim oczy przysłoniły krocza, zanim ugrzęzło w kadrach wulgarnej Kamasutry, zanim zalepił miłość wydzielinami pierwotnych popędów śmierci i seksualności, które manierycznie usprawiedliwia się wciąż eleganckim anturażem, literaturą i … takimi filmami.

 

Ale zobaczyć to warto.

Paula Wakuluk

Fot. Materiały prasowe