Archiwa tagu: Deadpool

Ranking Najlepszych Filmów 2016

Moi filmowi faworyci minionego roku, w kolejności od ostatnio oglądanych. Gdybym miała wybrać miejsce pierwsze, wybrałabym DiCaprio.

Znalezione obrazy dla zapytania paterson film

  1. PATERSON reż. Jim Jarmush

Wolałabym być rybą. Wolałabym nic nie mówić na temat tego filmu. Wolałabym, żebyście sami zanurzyli się w szarości miasteczka Paterson i sami zdecydowali, dlaczego “nowy dżarmusz” jest taki super. Bo w tym filmie nie ma nic. I to zupełnie nic staje się epicentrum miłości do tego leniwego opowiadania o kierowcy autobusu, który był poetą codzienności. Zupełnie to przegapiłam, być może dlaczego, że robię dokładnie to samo, co Paterson i mogłabym nazywać się, dokładnie jak on: imieniem mojego miasta. Jestem w nim bohaterką mojego życia, piszę każdy krok szorując podeszwą po betonie, zmieniam ułożenie molekułów. Jest twarz, która widzę codziennie jak tylko otworzę oczy i co wieczór, zanim je zamknę, jest szef, ludzie poznani w pracy, przyjaciele i para znajomych, którzy mogą napisać historię na miarę “Romea i Julii”, bo ona wolałaby umrzeć, niż z nim chodzić. Moja głowa nie utknęła w tunelu praca-dom-weekend, ale tych, którzy muszą obrać nowy cel, opuścić strefę komfortu i zdobywać świat, “Paterson” musiał sprowadzić na ziemię. Na ich podłogę i z powrotem na kanapę. Zostań tu, zrób dekoracje i czuj się jeszcze bardziej komfortowo. Szary Człowiek, Kierowca Autobusu jest Samurajem, Przewodnikiem, Nauczycielem, jak zanurzyć podeszwę w betonie, całą stopę, po kostkę, po kolano, a potem zamienić duszność jego cząsteczek w bryzę wodospadu.

Podobny obraz

  1. SŁUŻĄCAreż. Chan Wook Park, mistrz koreańskiego kina zemsty. Daleki Wschód jest jeszcze dalej niż zwykle, choć nisko się kłania Zachodowi, jednocześnie stąpa w tył, zdeformowanymi stopami pokrętnej Koreanki, złodziejki, oszustki. Służąca erotyce i estetyce, tak zatytułowałam moją emocjonalną recenzję tego obrazu z kaligrafowanych kadrów, misternie ułożonych elementów, niczym najbardziej skomplikowane origami. Uwaga, każde powstaje z papieru, co znaczy, że może szybko spłonąć. Ja się palę ze wstydu, gdy widzę, że doskonała opowieść musi się jeszcze rozebrać, żeby przyciągnąć widzów. Podobnie było z “Nimfomanką” Triera. Czuję się zażenowana i nieco obrażona. Piękna konstrukcja fabularna zamienia się w popiół, gdy wielki reżyser marzy o tym, by rzeczy niskie wynieść na piedestał. Przemoc i pornografia mają stać się sztuką. To się nie uda i podobne “Służącej” filmy, zawsze będą na usługach wielkich dzieł. Warto zobaczyć “Służącą” także, by przekonać się, że nie potrzebne seks i przemoc, by stworzyć dzieło mądre i ważne. Przeciwnie, patrz punkt wyżej.

Znalezione obrazy dla zapytania wołyń

  1. WOŁYŃ – reż. Wojtek Smarzowski

To jest film o miłości. Michalina Łabacz, życiowe odkrycie Smarzowskiego, jako zosia, ma przed sobą trudną drogę i pewnie wolałaby umrzeć, niż przeżyć własną śmierć. Być może Bóg był łaskaw, dla tych, którzy zginęli w wołyńskiej rzezi. Ona musi żyć. Podczas tej drogi przez piekło, spłonęła jej dusza, została ludzka powłoka, ciało puste, gdy obok człowieczeństwo obnażone obracało się w proch, co zresztą charakterystyczne dla filmów smarzowskiego. “Pod Mocnym Aniołem”, “Drogówka”, “Wesele”, ludzie to bestie. Wyrywają sobie serca, plują na swoje dusze, pożerają ciała. Smarzowski szukał równowagi, złych początków, szukał przestrzeni w której leży przyczyna. Przyczyna leży w człowieku, który jest złem, nosi w sercu lont nienawiści, który łatwo podpalić mówiąc do… serca. To najpiękniejszy film tego brutlanego psychoanalityka polskiego społeczeństwa i najelpszy polski film 2016 roku.

Znalezione obrazy dla zapytania ostatnia rodzina

  1. OSTATNIA RODZINA – reż. Jan P. Matuszyński

To jest film, o którym mogę powiedzieć, mój ulubiony. Odwrotność obrazów Beksińskiego, brak pomroczności, jasność lekkości codziennego bytu w tęsknocie za niebytem. Wielkie przywiązanie do śmierci, która na obrazach wydawała się być majestatyczna a już na pewno nieprzyjemna, Matuszyński zamienił w groteskę, teatr absurdu. Zdziwaczały nieco Zdzisław Andrzej Seweryn, przeszarżowany Tomasz Dawid Ogrodnik i jeszcze pani Beksińska, romanistka, co studzi trzydziestoletniemu synowi ziemniaki wiatrakiem. Nic tu się nie zgadza, ludzie nie pasują do swoich pasji, zachowania są nie na miejscu, muzyka za wesoła, życie zbyt wilobarwne jak na szarość ówczesnego Służewia Nad Dolinką. Pewnie na dodatek ten film nie ma nic wspólnego z prawdziwymi Beksińskimi. Może i tak, ale co z tego, skoro jest taki dobry?

Znalezione obrazy dla zapytania neon demon

  1. NEON DEMON – reż. Nicolas Winding Refn

Może przez moją słabość do popkultury, kontrkultury i sztuki. Być może Refn produkuje wydmuszki, ale koszyk pełen kraszanek jest piękny bez względu na to czy jajko jest pożywne. Być może nie powiedział nic nowego o świecie, być może wszyscy już wiedzą, że modelki to morderczynie, że ich piękne ciała nie zawierają serc, dusz i umysłów, zupełnie jak te wydmuchane skorupy jaj. Ale są piękne i już. Neony pulsują, muzyka uderza w klatkę piersiową, sypie się brokat, leje się atłas. “Nie zwróciłbyś uwagi na Jesse, gdyby nie była piękna, nie mów, że przyszedłeś tu z nią, bo ma bogate wnętrze”. Najmniej ważne jest niewidoczne dla oczu mówi Refn. To nie jest ostatni krzyk mody, to jest wrzask kina, głośny i nic nie znaczący jak pisał Szekspir, takie jest życie, przechodni półcień, powieść idioty, jeśli skupić się tylko na tym, czego można dotknąć. Jest jednak pewna naiwna metafizyka, która uparcie prowadzi ku refleksji.

Znalezione obrazy dla zapytania bone tomahawk

  1. BONE TOMAHAWK – reż. S. Craig Zachler

Zrobił tylko jeden film w życiu, za to western i to z Kurtem Russellem. A w dodatku horror. Wiemy co się wydarzy i to nas satysfakcjonuje. Znane nam z Dzikiego Zachodu charaktery podążają w przerażającym kierunku skalistej pustyni, która stanie się piątym kowbojem. Śmiałkowie muszą odbić swoich bliskich z rąk Indian, Indian jakich dotąd nie znaliśmy: prymitywnych pożeraczy własnych matek, kaleczących ciężarne żony. Zachler zrobił kino osobliwe, straszne, dobrze znane i zupełnie nowe. Bone Tomahawk to najświeższy powiew w kinie gatunkowym, gdy odradza się stare pod nieznaną dotąd postacią.

Znalezione obrazy dla zapytania deadpool

  1. DEADPOOL – reż. Tim Miller

Czyli film o superbohaterze jeszcze nigdy nie był tak zabawny i dobry zarazem. To najwyższa pora na łupnięcie głową w ścianę i rozkruszenie ramy gatunku superheromovie, zdmuchnięcie hollywoodzkiego nadęcia z blockbusterów. “Deadpool” jest jak Tede polskiego hip-hopu, robi dobry rap, który ma przynieść hajs i o tym właśnie będzie ta piosenka. Tim Miller i scenarzyści mogli nie złapać odpowiedniego dystansu, mogli posunąć się o krok za daleko albo o krocze za daleko, niczym twórcy “Sausage Party”. Ale nie. Wym razem mieliśmy do czynienia ze specjalistami, fachowcami najwyższej próby, którzy złoto zameinili w ołów i przywalili widzom po komiksowych głowach- bang. Miejsce pierwsze w kategorii rozrywka, hit, komercyjna gwiazda! Pycha!

Znalezione obrazy dla zapytania zjawa

  1. ZJAWA – reż. Alejandro González Iñárritu

Żeby nie przedłużać: DiCaprio DiCaprio DiCaprio. Dziękuję. Scena z niedźwiedziem jest najlepszą walką człowieka ze zwierzęciem w historii kina. Jest groza, dramat, horror, thriller i gore. Jest żywioł kontra człowiek, jest pewna przegrana i pewne zwycięstwo. Człowiek przeobrażony w żywioł. Człowiek, który zostaje odarty z wszelkich ograniczeń, posiada siłę niedźwiedzia, gdy być może już pragnie śmierci, a może żyje dla zemsty? Iniaritu nie daje odpowiedzi, nie wiadomo, co sprawiło, że Glass przeżył swoją śmierć i jeszcze kilka kolejnych swoich śmierci. Na Di Caprio patrzy się z podziwem, zrozumieniem i niedowierzaniem. Pojawiły się głosy, że Tom Hardy za rolę Fitzgeralda zasługuje na Oscara bardziej niż DiCaprio. Dementuję, to faktycznie jest jeden z najlepszych dziś aktorów Hollywood, ale przy starszym koledze na planie jest zwyczajnie… młodszym kolegą.

Podobny obraz

  1. LOBSTER – reż. Yorgos Lanthimos, grecki reżyser już raz zafundował nam przechadzkę po zaburzeniach rzeczywistości w filmie “Kieł”. “Lobster” też jest sterylny i idealnie odchylony od normy. Świat w którym ludzie muszą w określonym czasie odnaleźć drugą połówkę, którą odszukają dzięki narzuconemu algorytmowi. W przeciwnym razie zgodnie z rozporządzeniem zostaną zamienieni w zwierzę. Dziwaczne? Tak i raczej nie wizjonerskie. Za to tatusiowaty Colin Farrell w tej osobliwej scenerii i świecie kontrolowanych krzywizn, śpiewający “Where The Wild Roses Grow” daje efekt… homara. Posiłku absurdalnie pożądanego, często traktowany jako ozdoba, bądź symbol luksusu, jest raczej umiarkowanie smaczny. Ale ważne, że homar długo żyje i zachowuje sprawność seksualną do końca życia.

Znalezione obrazy dla zapytania syn szawła

  1. SYN SZAWŁA – reż. László Nemes

Szaweł znalazł sobie sens życia w obozie koncentracyjnym. Brzmi przytłaczająco? I tak też wygląda. Nikt dotąd w ten sposób nie potraktował tematyki Holocaustu w filmie, Laszlo Nemes zabiera nas do zdehumanizowanego świata, w którym kończy się zabawa w “co bym zrobił, gdyby…” oraz “czy oddałbym życie za…”. Rok 2016 nie był łaskawy dla wojennej rzeczywistości, odszedł od patosu i bohaterstwa, pokazał truchło i strach. Tym samym powstaje pierwszy film, który przedstawia żydów i w ogóle ofiary zagłady, jako ludzi, którzy pragnęli przeżyć niejednokrotnie za wszelką cenę. Niejednokrotnie sami stawali się oprawcami. Zauważcie, że w literaturze i kinematografii wola życia nigdy nie dotyczyła Żydów. Do teraz.

 

Paula Wakuluk

Fot. Mat. Prasowe

 

Postaw sobie diagnozę z Kino Oddycha – Paula Wakuluk

“Małżeństwo Arnolfinich” Van Eycka, czy Pollock? Rock alternatywny albo “Upiór w Operze”. A może jednak “Ostatnie kuszenie Chrystusa” i “Nimfomanka”? Które z powyższych zrobi na tobie większe wrażenie?

Film jest najbardziej złożoną z wymienionych sztuk a, uczy emocji szybciej i łatwiej, niż inne. Czasem nawet nie trzeba ruszać głową, bo i wysiłek intelektualny nie jest dzisiaj zjawiskiem ani popularnym, ani pożądanym, dlatego film często staję się wcale nienajistotniejszym elementem  wyjścia do kina. Wybieranie  miejsca, najlepiej z tyłu i na kanapie, kolejka po popcorn i litrową colę, w końcu moszczenie się w fotelach i ochocze komentowanie reklam i zwiastunów, potem sam film, a potem jeszcze dyskoteka i wódka w centrum. Rozgrzewka, start w dobry wieczór, zaczyn wglądu, przedsionek autoanalizy, terapia na bazie projekcji…?

Kinowy projektor czasem rzuca światło na te zakamarki duszy, które z kolei my projektujemy na bohaterów filmu. Filmy zjadają głowę, oplatając ją wartko akcją, robiąc uniki, ostre zwroty, zakręty i już już, nie zdążysz się zastanowić, gdy nagle czytasz napisy końcowe, drapiąc się w pulsującą skroń. Albo wloką się w nieskończoność zbyt długimi ujęciami, monotonnymi monologami, gdy jedyna refleksja dotyczy ściany w łazience: który kolor będzie bardziej pasował do armatury, magenta czy może indygo. Za mało materiału, z którego można by wyciągnąć wnioski i utkać opinię.

Natrętna myśl, że to mogłem być ja nie odpuszcza i trzyma mózg w szczypcach przez całą dyskotekę, przez całą noc i jeszcze rano. Konfrontacyjne kadry wyświetlają się w głowie podczas popołudniowej kawy w poniedziałek. Niesiesz siaty z zakupami, a w głowie przewraca ci się twarz bohaterki i jej fałszywy ruch wobec najlepszej przyjaciółki, jak ona mogła myślisz i dodajesz nieśmiało i po cichu, że dla miłości zrobiłabyś to samo. Nienawidzisz jej, zaczynasz zastanawiać się nad sobą. Cholera, to tylko głupia amerykańska komedia!

Filmy rzutują na prawdziwe życie. O to chodzi, żeby sprawdzać bohaterów pod swoim kątem, testować siebie za ich pomocą, zamienić swoje zmysły w narzędzie chirurgiczne i ponacinać własny umysł.

Pytanie, jak ekranizacja Marvela może stać się przyczynkiem psychoanalizy? Odpowiedź: to proste, faceci chcą znowu być tymi superbohaterami, którymi byli zanim skończyli osiem lat. Tak się szczęśliwie składa, trzydzieści lat później, to znów się dzieje. Oni żyją tu i teraz przez te 120 minut na wielkim ekranie: ratują świat i zdobywają piękne kobiety. Nie muszą nosić obcisłych kostiumów i peleryn, mogą mieć na sobie garnitur od Toma Forda i pracować jako agent Jej Królewskiej Mości. Film wciela w życie nasze marzenia. Albo nasze lęki, które możemy przepracować siedząc na różowym fotelu u boku ukochanej osoby i na napisach końcowych odetchnąć, że nie musieliśmy przechodzić tego wszystkiego w prawdziwym życiu. Mamy za sobą “indywidualną terapię par w grupie”, możemy jeszcze podyskutować z ukochaną po seansie i upewnić się, że ona też wybaczyłaby zdradę. “Wybaczyłabym, już wiesz, nie musisz próbować naprawdę.” Happy End. 

Oglądanie filmów to przeżycie z kategorii czytania książki, oglądania Pudelka, plotkowania z sąsiadką, omawianie czyjegoś życia z całą gamą towarzyszących tej czynności emocji: “całe szczęście to nie ja jestem tą porzuconą biedną śliczną dziewczyną”. Albo: zobaczcie, ona też cierpi, nie jestem sama, ładne dziewczyny też dostają kosza. Ojej znów ktoś umarł, a wiesz, że w czwartej klatce babcia zabiła psa?

Pożądanie przemocy w kinie może mieć wyjaśnienie w teorii katharsis, ale tu musielibyśmy zgodzić się z tym, że w każdym znam tkwi popęd do autodestrukcji. Możemy też wybrać teorię wg której obcujemy z uczuciami unikanymi – agresją, dominacją ale też bezsilnością i cielesną slabością, jak pisze Helman, która idzie jeszcze dalej twierdząc, że  doświadczenia ekstremalne, z którymi konfrontuje nas kino, mogą być wprawdzie naszym udziałem w życiu, ale wówczas płacimy cenę, na którą nigdy nie zgodzilibyśmy się dobrowolnie.

Nie chciałabym, żeby teraz fani krwawych mścicieli z podłych uliczek Nowego Jorku, albo zwolennicy westernów, w których zabijało się ściganych listami gończymi przestępców równie skwapliwie, co przypadkowych bywalców saloonów, zdiagnozowali się, jako dewianci którzy pragną bezkarnie zabijać. Właśnie dlatego filmy o przemocy są osadzone w nieaktualnej rzeczywistości – patrz western, noir, science-fiction, albo są tak malownicze – patrz Tarantino, bracia Cohen, ostatni Pasolini – tyleż perwersyjny, co piękny,  żebysmy w każdej chwili mieli potwierdzenie, że to nie prawda tylko sztuka. Jeśli zaproszę Was dzisiaj do kina na transmisję konsumpcji mózgu żywej małpy z Tajskiej restauracji (eksperyment McCauleya) nikt z was nie zapłaci za bilet, a za darmo pójdą ci którzy może faktycznie potrzebują diagnozy psychiatry, ciekawscy, którzy po minucie zwymiotują albo ci, którzy idą na wszystko co jest za darmo. Przemoc jest atrakcyjna bo nieprawdziwa. Czy ta sama zasada może działać w przypadku seksu?

Trudno szukać prawdy objawionej w “50 twarzach Greya”. A jednak ten film obejrzało w same tylko Walentynki 800 tysięcy Polek i kilku Polaków prawdopodobnie. Czego szukają panie w ekranizacji głośnej książki pogardliwie określanej, jako porno dla gospodyń? Dokładnie tego – porno. Seksprzygody z bajecznie bogatym przystojniakiem. Przecież każda z nich jest szarą myszką, w której drzemią dzikie żądze i “a niech się dzieje wola nieba! Zwiąż mnie!”. Każda chciałby przelecieć się prywatnym śmigłowcem i dlaczego by się przy okazji nie przelecieć? Rewolucja seksualna dotarła pod strzechy, dotarła głębiej niż mógł przewidzieć to Bergman, a nawet Hare Kryszna. To moment, w którym ta brudna pornografia staje się tak naturalna jak sport po wiadomościach. Tu już nie ma mowy o wstydzie, wszystkie to czytały, każda chce ogladać, każda o tym marzy, a w ukochanej demokracji to większość dyktuje warunki. Fantazjowanie o fistingu w końcu nie  jest upokarzające, dziękujemy ci Sam Taylor Johnoson!

Oczywiście, żeby kobiety mogły głośno mówić o swoim popędzie seksualnym, najpierw musiały się przyznać, ze taki posiadają. Tutaj zataczamy koło do Freuda, ale przełom przyniosły dopiero kolorowe pisma dla kobiet, z których okładek krzyczały chude modelki oblane photoshopem jak męska chucią: mam prawo do orgazmu! W sukurs przyszły dziewczęta z Nowego Jorku, czyli wielkiego miasta, w którym wszystkim chodzi o seks i prostą drogą zaprowadziły współczesne kobiety do tak zwanego wyzwolenia. Ładne słowo w praktyce oznaczające samotność, którą zresztą udało się zamienić w wybór. Nie każda bowiem wyglądała, jak Carrie Bradshow, przeciwnie, większość z tych wyzwolonych miało rysy Bridget Jones. I do zaniedbanej neurotycznej kluseczki w końcu uśmiechnie się Hugh Grant. Czy kobieta może mieć większe marzenie? Na końcu singielka może wybierać między nim a Collinem Firthem. Już nie musimy marzyć o miłości jak z “Titanica”, o wolności dokonywania sercowych wyborów, możemy przestać być dumne i uprzedzone, nareszcie my nieidealne, a nawet skończenie przeciętne kobiety z przedmieścia możemy mieć największego przystojniaka w Notting Hill. Mało tego, możemy mieć kogo chcemy i ile razy chemy, przecież zwiazek z definicji tylko nas krępuje. Dzisiaj możemy być jednocześnie z wilkołakiem i wampirem!

Oczywiście “50 Twarzy Greya”, to tak samo jak w przypadku “Nimfomanki” tylko podpucha. Nie ma porno w kinie, ale bilety i tak sprzedają się jak świeże bułeczki, cel osiągnięty.

Nie idźcie tą drogą chciałoby się ostrzec kolejnych filmowców przełamujących tak zwane tabu. A jednak są ściany których burzyć nie wolno – nośne. Razem z nimi runęłaby cywilizacja i to nie jest hiperbolizajca, dlatego filmowcy muszą szukać innych waz do stłuczenia. Tim Miller, reżyser i scenarzyści Rhet Reese oraz Paul Wernick to są prawdziwi bohaterowie, prawdziwi bohaterowie filmu “Deadpool”, odsłonili oś na której opierają się i jadą kolejne produkcje Marvela. Jasne, smieją sie z Leama Neessona, ale śmieją się tez z Hulka i całej reszty. To jest szydera z całego tego superheroegatunku. Myślicie, że masa tego nie doceniła? Wziąłwszy pod uwagę, że masa jest już dzisiaj w okolicach trzydziestki i ma, przepraszam, jaja? literalnie?

“Deadpool” podczas premierowego weekendu zarabia o 50 milionów dolarów więcej niż porno dla kucharek. Promowany może tylko nieco mniej nachalnie niż “50 twarzy…” ale nie miał preludia w postaci książki, chociaż tytułowa postać pojawiła się w “X-Men Geneza: Wolverine” i w komiksach oczywiście. Ale wynik i tak jest gigantycznym zaskoczeniem.  Czy to oznacza, że zarówno chłopcy i dziewczęta przestali brać świat na poważnie? Skończyła się era super superbohatera? Przypominam, że “Deadpool” debiutuje w Walentynki razem z komedią “Jak to robią single” i rozkłada ją na łopatki. Bije rekord świata i historii kinematografii, luty 2016, rok w ktorym seksowne stało się śmieszne. Producent nie bał się niepoprawności politycznej, siarczystych przekleństw, kategorii R, nie bał się że nie puszczą go w Chinach. Hello, tu sie dopiero zarabia dolary, i to dopiero świadczy o tym, jak przemyślany był to blockbuster. Warto było w komiksie umieścić więcej nagich kobiecych piersi i wyuzdanych scen łóżkowychm żeby w zachodnim świecie stać sie filmem wszechczasów. Historia miłosna jest tyleż śliczna co infantylna, ale każdy facet chciałby miec taką.. historię, która nazywa się Morena Baccarin, że o klacie Reynoldsa nie wspomnę. Jest najlepszy kumpel, który według filozofii memów jest także najgorszym kumplem, jest śmiertelny wróg, widowiskowe pościgi, krew leje się wartkim strumieniem jaskrawym, sposoby na uśmiercanie wroga coraz bardziej wyszukane i pointa- główny boahter nie jest dobry i do ostatniej chwili naśmiewa się z konwencji filmów o bohaterach. Czas na diagnozę:

 

Zostawiam wam przestrzeń na notatki, bo wnioski po… nasuwają się same. Deadpool jest samolubny, pyszny i nieśmiertelny. Deadpool jest nihilistą, hedonistą, brzydalem i mięśniakiem, kiedyś był zakochany, ale nie chciał nikogo ranić, dlatego porzucił zakochaną w nim po uszy dziewczynę. Taki jest bohater XXI wieku tak mi dopomóż Mel Gibson.

 

Paula Wakuluk

fot. materiały prasowe