W Białymstoku znowu zakwitną Pola Nadziei

Fot. Katarzyna Cichoń

Fot. Katarzyna Cichoń

 

“Nadzieja jest ryzykiem, które trzeba podjąć” – to słowa francuskiego pisarza, które są mottem tegorocznej, dziewiątej już edycji kampanii Pola Nadziei.

 

Symbolem akcji jest żonkil, którego cebulki do końca października zasadzą uczestnicy projektu. Do tej pory zgłosiło się ponad sto placówek. Gdy wiosną kwiaty zakwitną, będą rozdawane w ulicznych kwestach.

 

Zebrane w ten sposób pieniądze zostaną przekazane na potrzeby podopiecznych “Fundacji Pomóż Im”. 

 

Potrzeb jest mnóstwo, to m.in. rehabilitacja, specjalistyczny sprzęt i środki do opatrunków oraz przeciw odleżynom. Część funduszy będziemy chcieli przeznaczyć na utworzenie Domu Opieki Wyręczającej. Jest to forma wsparcia, którą chcemy zaoferować naszym rodzinom hospicyjnym, które tak naprawdę opiekują się dziećmi 24 godziny na dobę. Chwilę wytchnienia, odpoczynku będą mogli znaleźć właśnie w Domu Opieki Wyręczającejmówi wiceprezes fundacji Krystyna Skrzycka.

 

Dariusz Kuć, kierownik Białostockiego Hospicjum dla Dzieci tłumaczy, że akcja ma przede wszystkim przypominać nam, że są osoby chore, które potrzebują naszej pomocy.

 

Akcja ma na celu nam uświadomić, że my jesteśmy śmiertelni, że my możemy także potrzebować pomocy. Ta kampania ma na celu przypomnieć wszystkim ludziom, że są takie osoby, są takie dzieci, które potrzebują naszej opieki, hospicjum domowego, stacjonarnego. Ta akcja ma także na celu zebranie funduszy na taką opiekę, która jest niestety droga.

 

Każdy, kto chciałby się włączyć w akcję “Pola nadziei” do końca października może zgłosić się do Fundacji. W zeszłym roku podczas kampanii udało zebrać się ponad 260 tys. złotych. (ea/mc)